Unsere Heimreise
Nasza podróż do Domu
Backend, Python, Transistor, Mikrocontroller, maschinelles Lernen – das sind einige der Wörter, die wir täglich am häufigsten verwenden – schließlich sind wir zwei Ingenieure :D
Nach der Arbeit ändert sich unser Wortschatz jedoch etwas, da wir schon seit einiger Zeit ungewöhnliche Objekte erschaffen. Komm, lass uns dir ein bisschen von unserer Welt zeigen.
An Bord unseres Handwerksschiffs gibt es zwei 3D-Drucker, Silikonformen, Beton, Holzfilament, viel Kaffee, Harz, eine Säge und zwei Kapitäne – Michał und Agnieszka. Daher der Name ManufakturA.
Die Anfänge unserer Kreuzfahrt waren nicht einfach – wir begannen mit der Erstellung mehrerer Prototypen unserer Produkte. Wir hatten eine Idee und etwas Freizeit – wir segelten ins tiefe Wasser.
Die erste Welle des Tsunamis traf uns jedoch ziemlich schnell – die Herstellung der Gläser und Vasen, von denen wir träumten, erwies sich als viel schwieriger, als es zunächst scheinen mag. Nachdem wir wochenlang versucht hatten, den Angriff der unendlichen Kraft abzuwehren, entschieden wir uns für einen anderen Weg – für Beton.
Hier ging es uns etwas besser – erster Prototyp, 3D-Design, Ausdruck, Silikon, Form, Beton. Diesmal hat uns der Kompass nicht getäuscht. Wir spürten den Wind in unseren Segeln. Wir haben mehr Geschwindigkeit. Wir haben einige schöne und ungewöhnliche Untersetzer geschaffen. Das nächste Ziel war unsere erste originale Betonlampe. Wie ein Leuchtturm zeigte sie uns das Ufer, wo die Kapitänin Agnieszka nach einer kurzen Pause und ein paar Tassen Kaffee eine brillante Idee hatte, das zu nutzen, was die Natur uns gegeben hat.
Wenige Tage später wurde unser Schiff mit den ersten Versionen von Kaffeeprodukten bereichert. Damals wussten wir jedoch noch nicht, dass hinter der nächsten Insel eine Hydra lauert, die bereit ist, unsere Träume von der eigenen Herstellung in Staub zu zerschlagen.
Die Zeit verging gnadenlos, das Meerestier kam immer näher und unser Endprodukt war noch nicht fertig. Wir haben immer versucht, unsere Produkte zum Inbegriff vorbildlicher Qualität zu machen, und dieses Mal haben wir uns dafür entschieden. Nach vielen Stunden des Testens und Kämpfens mit einer Kaffee-Harz-Mischung und dem richtigen Trocknen ging unsere Idee schließlich auf und wie ein riesiger Frachter standen wir dem Biest gegenüber, von dem keine Spur mehr übrig war.
Wir wissen, dass dies nicht das Ende unserer Kreuzfahrt ist – wir haben noch viele Abenteuer vor uns – sowohl angenehme als auch weniger angenehme. Wir glauben jedoch, dass wir am Ende die Heimat erreichen werden.
Wir haben noch ein paar Plätze an Bord frei. Was, segeln Sie mit uns?
Backend, python, tranzystor, mikrokontroler, uczenie maszynowe- to kilka z najczęściej używanych przez nas słów na codzień- w końcu jesteśmy dwójką inżynierów :D
Jednak po pracy nasz słownik wyrazów nieco się zmienia, ponieważ już od jakiegoś czasu zajmujemy się tworzeniem niezwykłych przedmiotów. Chodźcie, pokażemy Wam trochę naszego świata.
Na pokładzie naszego craftowego statku znajdują się dwie drukarki 3D, formy silikonowe, beton, drewniany filament, dużo kawy, żywica, piła oraz dwóch kapitanów- Michał i Agnieszka. Stąd też wzięła się nazwa ManufakturA.
Początki naszego rejsu nie były łatwe- zaczęliśmy od stworzenia kilku prototypów naszych produktów. Mieliśmy pomysł i trochę wolnego czasu - wypłynęliśmy na głęboką wodę.
Dość szybko jednak uderzyła w nas pierwsza fala tsunami - stworzenie wymarzonych przez nas szklanek i wazonów okazało się dużo trudniejsze niż mogłoby się to na początku wydawać. Po wielotygodniowych próbach odparcia ataku bezkresnej siły obraliśmy inny kurs - na beton.
Tu nam szło już nieco lepiej- pierwszy prototyp, projekt 3D, wydruk, silikon, forma, beton. Kompas tym razem nas nie zwiódł. Poczuliśmy wiatr w żaglach. Nabraliśmy większej prędkości. Stworzyliśmy kilka pięknych i niezwykłych podstawków. Następnym celem była nasza pierwsza autorska betonowa lampa. Niczym latarnia morska wskazała nam brzeg, gdzie po krótkim odpoczynku i wypiciu kilku kubków kawy kapitan - Agnieszka wpadła na genialny pomysł żeby wykorzystać to co dała nam natura.
Kilka dni później nasz statek wzbogacił się o pierwsze wersje kawowych produktów. Wtedy nie wiedzieliśmy jednak, że za najbliższą wyspą czai się hydra gotowa rozbić w pył nasze marzenia o włanej manufakturze.
Czas płynął nieubłaganie, morska bestia podpływała coraz bliżej, a nasz finalny produkt nie był jeszcze gotowy. Zawsze staraliśmy się, żeby nasze produkty były definicją wzorcowej jakości i tym razem postanowiliśmy dopiąć swego. Po wielogodzinnych próbach i zmaganiach z mieszanką kawy i żywicy oraz odpowiedniego suszenia w końcu nasz pomysł wypalił i niczym ogromny frachtowiec stawiliśmy czoła bestii, po której nie pozostał już żaden ślad.
Wiemy, że to nie koniec naszego rejsu- czeka nas jeszcze dużo wspólnych przygód- tych przyjemnych i tych nieco mniej. Jednak wierzymy, że koniec końców dopłyniemy do Domu.
Mamy na pokładzie jeszcze kilka wolnych miejsc. To co, płyniesz nami?